Rysy to dla każdego wielbiciela Tatr
cel, marzenie i punkt obowiązkowy. Jedni zdobywają je od
słowackiej, łatwiejszej strony, inni próbują swoich sił na nieco
cięższym polskim odcinku, a jeszcze inni wchodzą jedną, a schodzą
drugą stroną. Możliwości są trzy, z czego zapewne każda
obfituje w niesamowite widoki, ale dziś opowiemy sobie trochę o
wejściu na Rysy stroną polską i powrocie tą samą trasą.
Świętojańskie wędrowanie to
wydarzenie organizowane przez schronisko Soszów oraz schronisko
Przysłop pod Baranią Górą. Jest to zdecydowanie coś więcej niż
tylko przejście z punktu A do punktu B. To spotkanie z dawnymi
wierzeniami przodków, słowiańskimi obrzędami i masą świetnych
ludzi, a to wszystko w otoczeniu najlepszych możliwych krajobrazów
– krajobrazów górskich.
Małołączniak i Kopa Kondracka to dwa
z czterech szczytów określanych mianem Czerwonych Wierchów
(pozostałe to Ciemniak i Krzesanica). Nazwa Czerwone Wierchy wzięła
się od rośliny zwanej sit skucina, która jesienią przybiera
czerwoną barwę kolorując tym samym szczyty i przełęcze. Czerwone
Wierchy są łatwo dostępne dla każdego nawet mniej wprawnego
turysty, a roztaczająca się z nich panorama na pewno zachwyci
każdego.
Śnieżka (1602m n.p.m.) to karkonoska
ulubienica, która zdecydowanie jest jednym z najbardziej
rozpoznawalnych szczytów w Polsce. Dodatkowo należy ona zarówno do
Korony Gór Polski jak i Korony Gór Europy, ponieważ to najwyższy
szczyt naszych czeskich sąsiadów. Najłatwiejsze szlaki na Śnieżkę
prowadzą właśnie od czeskiej strony, ale my skupimy się na tych
po stronie polskiej, a dokładniej na dwudniowej trasie (pętli) z
noclegiem w schronisku.
Jedno jest pewne, Śnieżka najlepiej
wygląda wtedy, gdy pokrywa ją biały puch, dlatego jeśli zima wam
nie straszna polecam obejrzeć ją właśnie w tej odsłonie.
Przyjemna trasa, której dość duża część prowadzi granią, a to
oznacza całkiem sporo ładnych widoków. Trasę można nieco
zmodyfikować pomijając Lanckoronę i startując z innej
miejscowości. Dwie opcje na ciekawy trekking w północnej części
Beskidu Śląskiego podaję poniżej. Osobiście Magurę uważam za
jedno z piękniejszych miejsc w północnym Beskidzie Śląskim ze
względu na rozległą panoramę, dodatkowo nigdy nie spotkałam tam
natłoku turystów.